Sanatorium miłości

Paweł

Paweł, Sławno

Paweł wychowywał się w wielodzietnej rodzinie. Jego ojciec był Polakiem, a matka Niemką. W dzieciństwie przezywano go „Niemcem”, co często kończyło się bójkami.


Jest emerytowanym mechanizatorem rolnictwa, ale majątku dorobił się, prowadząc hurtownię chemiczną. Paweł ma za sobą – jak sam mówi – „fajne, szybkie małżeństwo”, pełne dyskotek, koncertów i miłości. Jednak po 38 latach coś się wypaliło. Żona była nerwowa, a on – jak przyznaje – lubił prawić komplementy kobietom. Mężczyzna uwielbia tańczyć, wie też, jak podrywać, i cieszy się powodzeniem u kobiet.


Paweł podkreśla, że „rozdaje serce, jedzenie i pomoc”. Był sponsorem biegaczy i wspierał lokalne inicjatywy. Nie potrafi przejść obojętnie obok osób biednych, słabszych, starszych czy zmagających się z uzależnieniami. Jest również państwowym inspektorem ds. nadzoru nad zwierzętami. Prowadził liczne interwencje oraz organizował zbiórki jedzenia dla zwierząt z ubogich terenów i wsi.


Mieszkam z moimi dwoma przyjaciółmi: kotką i kocurem – zaznacza Paweł.


Jest lokalnym społecznikiem – spełnia się jako prezes Związku Kombatantów i Inwalidów Wojennych oraz prowadzi klub morsów, w którym pełni rolę Neptuna.


Sporty wodne i morsowanie to moja pasja. Chciałbym, żeby moja partnerka także podzielała te zainteresowania – zaznacza mężczyzna.