Sanatorium miłości

Henryk Rz.

Henryk Rz., Gliwice

Henryk przez 39 lat pracował jako operator obrabiarek numerycznych CNC, produkując m.in. elementy do czołgów. Niebawem przejdzie na emeryturę; obecnie pracuje jako „złota rączka”.


Mężczyzna był dwukrotnie żonaty, choć małżeństwo nigdy nie było jego wielkim marzeniem.


Ja chciałem przez całe życie być kawalerem, ale mój tata mi mówił: „Ożeń się”. No to się ożeniłem. Żyłem w małżeństwie: żona, dzieci. W wolnym związku żeśmy byli, każdy miał swoje życie, ale relacje w domu mieliśmy bardzo dobre. Jak szedłem na randkę, to się żony pytałem, czy dobrze wyglądam – zaznacza Henryk.


Do dziś ma dobry kontakt z pierwszą żoną i dziećmi. Druga żona przed ślubem ukrywała fakt, że jest bardzo zamożna, by mieć pewność, że Henryk nie wybiera jej dla pieniędzy. Razem mieszkali na Teneryfie i w Polsce, dużo podróżowali.


Po rozstaniu Henryk przeszedł poważny kryzys psychiczny – przez pół roku chorował na depresję.


Na szczęście wyszedł z choroby: schudł 27 kilogramów, zainwestował w rozwój osobisty i zadbał o zdrowie. Dba też o aktywność fizyczną – pływa, jeździ na rowerze, dużo tańczy.


Henryk jest temperamentny i bezpośredni, potrafi powiedzieć prosto w oczy to, co myśli. Lubi flirtować i zaznacza, że ma opinię podrywacza. Uwielbia atmosferę świec, muzyki, wanny i szampana. Henryk uważa jednak, że w relacjach ma pewien problem.


Ja nigdy się nie zakochuję. Szczerze mówiąc, nigdy się nie zakochałem. A może się zakocham? Kto wie? Życie różne płata figle.