Sanatorium miłości

Ewa

Ewa, Lublin

Ewa była dwukrotnie zamężna, jej pierwsze małżeństwo trwało 24 lata i z tego związku ma córkę i wnuczkę. Drugi związek zakończył się rozwodem po 50. roku życia i – jak podkreśla Ewa – był to punkt zwrotny. Kobieta przeszła wtedy dużą metamorfozę: schudła 17 kg w trzy miesiące.


Teraz czuję się atrakcyjną kobietą. Po 50 roku życia tak się zaczęłam czuć. Wcześniej zatraciłam siebie, przytyłam, a po rozwodzie zrzuciłam zbędne kilogramy, zrobiłam sobie tatuaże, odzyskałam dawną siebie i robię to, na co mam ochotę.


Ewa uwielbia aktywność fizyczną – pięć razy w tygodniu chodzi na siłownię, jeździ na rowerze i pływa. Szczególnie ta ostatnia aktywność jest dla niej wyjątkowa. Po wielu latach pokonała lęk przed wodą – gdy miała 12 lat, o mało się nie utopiła. Jednym z jej marzeń jest nauczyć się żeglować.


Lublinianka przez wiele lat prowadziła trzy sklepy z bielizną. Po pandemii został jej już tylko jeden, który ostatecznie zamknęła w 2024 roku. Obecnie jest na emeryturze i cieszy się jej urokami. Ceni rozwój osobisty i uważa się za szczęśliwszą niż kiedykolwiek wcześniej. Stara się nie narzekać, a trudne doświadczenia traktuje jak cenne lekcje życiowe.


Ewa jest pewna siebie i ma konkretne oczekiwania wobec mężczyzn. Nie wybaczyłaby zdrady, ale uważa ją za objaw głębszych problemów w relacji.


Miłość to dla mnie głębsze pojęcie. Mam swoje wymagania, nie zadowalam się bylejakością. Wiem, czego nie chcę, a to, czego chcę, podpowie mi intuicja i moje ciało – podkreśla kobieta.